Chapter Text
-Ja..
wykrztusił z siebie karol. Nie mógł
zmusić się do wypowiedzenia tego jednego słowa. Jedno słowo, a tak go bolało. Stal w chwili ciszy przed kochankiem.
-Ja wyjeżdżam. - Powiedział to. Te 2 decydujące słowa. wiedział , ze od tego momentu nie będzie już „karola i maksa🩷". zostanie tylko maks. i dlatego tak bardzo go to bolało.
maks wpatrywał się w swojego chłopaka nic nie mówiąc. co miał powiedzieć? gdy tylko usłyszał to zdanie, zamurowało go. miłość jego życia wyjeżdża? przecież niedługo miała być ich rocznica. maks zaplanował tak wiele na tą okazje. okazuje się, ze na nic.
———
-co za okropne wspomnienie - pomyślał maks po przebudzeniu się.
-nawet nie powiedział mi gdzie wyjeżdża. zablokował mnie na wszystkich możliwych komunikatorach... ale odnajdę go. niech nie myśli, ze na tym skonczy się nasza opowieść.
lider gangu homoseksualistów wstał i się ogarnął. wyszedł z domu i poszedł na przystanek.
-czesc slodziaku!!
powiedziała amelia. jego najgorszy ból w dupie. mimo faktu, ze ukrywał bycie gejem i tak nie było to takie trudne do rozszyfrowania. czy naprawde tak trudno było jej zaakceptować prawdę? swojego związku z karolem tez jakoś specjalnie nie ukrywał. maks myślał, ze po pokazaniu się z chłopakiem publicznie, amelia może go zostawi, ale jak widać nawet to na nią nie podziałało.
-hej.- powiedział maks zimnym tonem
-co dzisiaj robisz?- odpowiedziała mu pick me.
-um.. dzisiaj jestem bardzo zajęty. problemy rodzinne, rozumiesz-
nie było żadnych problemów rodzinnych. maks wypowiedział te słowa tylko po to, by dziewczyna nie próbowała znów wpakować mu się do domu.
-aaawh :(( a chciałam dzisiaj do ciebie przyjść. no chyba, ze nie potrwa to długo..?
-..wątpię. to dość ważne, nawet ciotka z anglii przyjechała- kolejne kłamstwo. lider nawet nie ma ciotki z anglii.
-to szkoda. no cóż, nic nie poradzimy. może innym razem
———
-przepraszam za spóźnienie- powiedział maks cicho. matka znowu go opieprzy. ale co ma zrobić kiedy autobus spóźnia mu się 20 minut? wstawać o 4 rano i być w szkole o 5.40? szkoła nawet nie będzie otwarta.
-siema stachu!!-powiedział dając mu sztamę. -masz prace domowa z matmy? nie mogę ryzykować kolejną szmatą z matmy.
-no mam, zaraz ci dam.
czekając na zeszyt przyjaciela maks zagłębił się w myslach. to było tylko zwykle „siema". ale czy aby na pewno? wiedział, ze jego towarzysz również to poczuł. to ciepło. oboje je poczuli, lecz żaden z nich nic z tym nie zrovil.
-prosze.
to słowo wyrwało maksa z jego rozmarzenia.
-dzięki stachu, jesteś najlepszy.
wspomniany chłopak się uśmiechnął. może nawet zarumienil, ale to pewnie było tylko wyobrażenie maksa. właściwie gdyby tak o tym pomyśleć - stachu przypominał trochę karola. ten jego uśmiech, sposób w jaki mówi.. jego zaczerwienione policzki i ciemne oczy - to wszystko sprawiało, ze maks coraz bardziej tęsknił za swoim chłopakiem. samo słowo „wyjeżdżam" nie oznaczało przecież, ze się rozstają, prawda? lider nadal mógł go nazywać swoim.. prawda? to co poczuł wcześniej.. stachu jest zbyt podobny do jego kochanka. jeśli tak to dalej pójdzie to maks nie wytrzyma. musi zobaczyć swojego kochanka. i to teraz.
maks jest bardzo dobry w ukrywaniu tego co czuje. po wyjeździe karola nie uronił ani łzy. nigdy nie pokazał się z tej czułej strony nikomu innemu niż właśnie jemu.. brakowało mu nie posiadania potrzeby udawania tym kim się jest. kiedy to wszystko się skonczy? kiedy on odpocznie? są to pytania na które maks nie zna odpowiedzi. ale będzie jej szukać, aż się znajdzie. a przynajmniej taki jest plan.
